Her Story to fascynująca gra. Detektywistyczna z naprawdę fajnym poczuciem żmudności pracy i wyciągania wniosków z tego, co się widzi i słyszy, ...i z tego, czego się nie widzi. I nieważne, ile odkryjesz, tak naprawdę wszystko sprowadzi się do interpretacji. Są przesłanki za jednym lub drugim rozwiązaniem. Pytanie, które będą bardziej przekonujące? Czy którekolwiek?
Spoilers ahead.
Dostałeś dostęp do bazy nagrań z przesłuchań Hannah Smith w związku z jej mężem. Przeglądając kolejne filmiki - odpowiedzi kobiety na niesłyszane pytania - szybko odkrywasz, że facet nie żyje (acz jego ciało znaleziono dopiero po pierwszej wizycie kobiety), i że Hannah zachowuje się... dziwnie. Są małe drobiazgi. Wezwana dzień po dniu pierw ma limo pod okiem, potem nie ma, a spytana o to rzecze "szybko blakną, taki mam metabolizm", dotykając... niewłaściwego policzka. Nie mówi nic do policji na temat innej osoby, a jednak policja sama zaczyna wypytywać, czy ona nie ma przypadkiem bliźniaczki?
A jednocześnie historia przytaczana przez Eve jawi się tak nieprawdopodobna, jak z bajek, które Hannah tak lubi. Pojawia się masa pytań, na które gra nie daje odpowiedzi, by wyrobić sobie zdanie - za sprytną zagrywką/problemami psychicznymi Hannah czy za istnieniem Eve.
Czy istniała położna Florence, która mieszkała w pobliżu Smithów i przyjmowała narodziny Hannah/Hannah i Eve? Czy dało się ustalić czas zgonu Simona i czy czas wizyty w szpitalu rzeczywiście wykluczała kobietę z bycia zabójcą? Czy odciski palców pobierane dzień po dniu są zgodne, czy należą do różnych osób? Czy słowa, które gracz dostaje na czacie "na koniec gry", tyczą się Hannah, Eve czy Hannah&Eve w jednym ciele?
IMO najważniejsze argumenty: (+ za 2 osobami, - za rozdwojeniem osobowości)
-- prawdopodobieństwo życia przez Eve przez lata w domu Hannah i nikogo, kto by zauważył, że jest ich dwie
-- paralele między historią Eve a baśnią, i ciągły motyw lustrzany (anti-glare filter i reversi xD)
+ tatuaż
++ wizyta w szpitalu
++ fakt, że to policja pierwsza pyta o bliźniaczkę
++ limo
+ ciąża?
+ narzędzie zbrodni - nieodnalezione, drugie lustro? (acz może wykonał je dla kochanki?)
+/- tap code (to tbh nie przemawia za niczym, nie ma za bardzo sensu w żadnej wersji... najbardziej chyba przychylam się do tego że stukająca Hannah robiła to dla dziecka, które kiedyś będzie oglądać te nagrania, albo że stukała cokolwiek co umiała i był to kolejny objaw załamania)
Obojętne:
* śmierć rodziców Hannah
* wybór trunków
* rozstrzał umiejętności (śpiewająca Eve!)
* February
* dotknięcie policzka - nie tego, który miał limo, bo przecież i tak uznawała się za odbicie Hannah... ale sama też przyznaje, że za młodu nie pozwalały sobie na takie błędy, zrobiłyby sobie identyczne limo
* wariograf
Dowolna odpowiedź podstawowe pytanie - czy Eve istnieje jako osobna osoba? - budzi szereg kolejnych. Jeśli nie istnieje, czy to wszystko było wyreżyserowane, by uniknąć konsekwencji prawnych, czy też było skutkiem załamania psychicznego Hannah? I niezależnie od tych opcji - czy Simon zdawał sobie sprawę z kondycji Hannah, czy podejmował z nią jakąś grę, udając, że Eve jest kimś innym? A jeśli Eve została wymyślona świadomie, czy Hannah celowo ubrała blond perukę dla Simona?
A jeśli Eve istnieje, co to oznacza dla Hannah? "My sister is gone", mówi na końcu. Czy ma na myśli, że Hannah zaszyła się gdzieś i nigdy nie zostanie odnaleziona przez policję? Czy też... postarała się, by jej ciało nie zostało znalezione, a - dzięki potwierdzeniu przez policję, że są dwiema różnymi osobami - nie może obawiać się, że zostanie aresztowana jako Hannah...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry komputerowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry komputerowe. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 kwietnia 2020
środa, 7 marca 2018
Gry z prądem
Herbata bywa z prądem, to i gry. Alkohol przy planszy? Ależ owszem, czemu nie... jak długo widzę, że gracze ogarniają, nie przeszkadza mi to; drobne zaburzenia percepcji to ciekawa zmienna. A w niektórych grach imprezowych nawet nieogarnianie nieszczególnie przeszkadza. Jenga czy Taboo bawią i tak.
Ale w sumie to chciałam o czym innym. Kumple pokazali mi Overcooked - sympatycznego koopa komputerowego, w którym gracze współdziałają w kuchni, by przygotować na czas jak najwięcej zamówień. Na początku bez większych przeszkód... ale na kolejnych levelach np. po ciemku, albo z przemieszczającymi się potrzebnymi przedmiotami, albo na chyboczącej się podłodze, itp, itd... Rozplanowanie wszystkiego skutkuje świetną zabawą (GDZIE TY MI SIĘ TU PCHASZ Z TYM KURCZAKIEM JA PYTAM, KROWY NAM TRZEBA) - głównie na bazie interakcji między graczami, którzy mają sobie pomagać, ale w sumie nie zawsze to wychodzi - bo czas, bo pomyłki, bo miejsce zajmują (sobą lub kładzionymi na ladzie składnikami)...
Overcooked jest dalekie od planszówki, a jednak oczarowało mych planszowych znajomych (choć, po namyśle, to ja z nich wszystkich jestem najmniej graczem komputerowym). Gramy w czwórkę, więc najbardziej banalna "zaleta" planszówek - spotkania towarzyskie - checked. (Update: przeszliśmy całego Overcookeda, zostały nam tylko dodatki :() Podobnie zresztą Portal 2 - jako łamigłówki, mapy kooperacyjne, grane po sieci przez dwóch graczy...
A co z planszówkami wykorzystującymi aplikacje na telefon, na przykład?
Lubimy XCOM-a (w sumie XCOM-owcy to dokładnie ta sama banda od Overcooked). Ci, co grali, lubią Alchemików. Ja prawdopodobnie potrafiłabym docenić apkę do Gloomhaven, zawierającą interaktywną wersję scenariuszy. Z tego, co kojarzę, działające gry z apką wykorzystują telefony do a) podliczania punktacji, co jest żmudne w planszówce (w Roar?) b) wprowadzania po kolei kolejnych faz (XCOM, Gloomhaven), c) ograniczeń czasowych i wyliczonych - w sposób nieznany dla graczy - udziwnień kolejności działań w przypadku niefortunnych sytuacji na planszy (XCOM).
Portal ogłasza planszówkę detektywistyczną, wykorzystującą stronę gry i real life knowledge. Albo Wikipedię. Jestem ciekawa jak to wyjdzie. Chodzą słuchy też o Chronicles of Crime, wykorzystującym aplikację do... w sumie do większości gry - wszystko robisz poprzez skanowanie kodów na kartach i przyglądanie się obrazkom wyświetlonym na komórce. Grałam w prototyp. Jakkolwiek sama fabuła jest spoko i nawet daje odczucie prowadzenia śledztwa, i kusząca jest możliwość upgrade'u gry poprzez li tylko aktualizacje apki, to skanowanie wszystkich kart jest wnerwiające (zwłaszcza gdy aplikacja nie łapie kodów ustawionych pod zbyt ostrym światłem, np. prosto pod lampą w Hexie) i nużące. Przez całą grę towarzyszyła mi myśl, że to by było o tyleż lepsze jako... po prostu, gra komputerowa. Dla jednego gracza (albo dla kilku - czy wówczas mogliby się rozdzielać, będąc tylko w kontakcie głosowym?), nie wymagająca bezsensownie przekładania co chwila kart/ręki i dużo miejsca na stole, lecz prostego interfejsu, może muzyczki w tle, będąca po prostu łamigłówką, opowiadaną historią, w której bierzemy udział. Tak jak paragrafówka bez przerzucania stron.
W temacie - interesujący link nt. co odróżnia planszówkę od gry komputerowej w samych założeniach.
http://www.zaduzogier.pl/2017/09/24/gdzie-jest-granica-gry-planszowej/
A szukając go (bo, bądź co bądź, majaczył mi się w głowie jako przeczytany dawno temu, a nie znałam autora ani miejsca publikacji) natrafiłam na, też w temacie:
http://powermilk.pl/2017/08/przeniesienie-planszy-na-urzadzenie-cyfrowe-felieton.html
A przy rozmowie o tymże linku i XCOMie wyszło, że znajomi się ze mną nie zgadzają - że jest przewidywalny i że apka robi robotę za zbędne decki tasowanych kart / mistrza gry ruchy wyglądające na losowość.
Subskrybuj:
Posty (Atom)